Październik 2016 - opis zdjęcia z kalendarza.


Ależ ten czas szybko leci! Mamy już październik, a w kalendarzu pojawia się zdjęcie z okolic Rzeszowa, a dokładniej z lasów niedaleko Bratkowic, gdzie uwielbiam pojawiać się na rowerze podczas moich samotnych treningów. To zdjęcie wykonałem akurat gdy przechadzałem się pieszo w poszukiwaniu... grzybów. Zachwyciła mnie piękna kolorystyka i ta delikatna, przyjemna mgiełka, którą możecie zobaczyć "na końcu drogi". Zachęcam wszystkich do korzystania z uroków jesieni i odwiedzania takich miejsc jak to, gdyż naładowanie wewnętrznej baterii jest wręcz konieczne, by nie dać się jesiennemu przesileniu!



Muzeum Panini/Maserati.

Ostatnim z muzeów związanych z motoryzacją jest muzeum zlokalizowane na obrzeżach modeny i należące do rodziny kolekcjonera Umberto Panini. Pan ten znany był m.in. z wymyślenia naklejek dla dzieci z piłkarzami, zwierzętami itp. które były popularne jakiś czas temu w Polsce (i nie tylko). Sam był pasjonatem samochodów, a głównie modeli Maserati. Do jego muzeum można wejść bezpłatnie, co jest miłą odmianą po wizytach w Muzeum Ferrari i Muzeum Lamborghini, gdzie trzeba było zostawić po 15 euro od osoby.

Muzeum jest stylizowane na starodawny dworzec kolejowy. A wewnątrz jak widać samochodów jest naprawdę sporo.

Jest tu sporo modeli Maserati, ale można też zobaczyć Alfę Romeo lub Mercedesa.

To czerwone auto to jedno z 4 wyprodukowanych egzemplarzy Maserati A6GCS/53 - warte minimum 3,5 mln dolarów. Moim zdaniem najpiękniejsze auto w kolekcji.

Okazuje się że dawniej też lubili ciekawe kolory na samochodach.

Model po lewej to Maserati 6CM - niesamowicie szybka bestia z 1936 roku!

Z góry samochody prezentowały się równie pięknie.

Sportowe, odchudzone wnętrza...

Chyba najładniejszy Mercedes-Benz w historii - model 300 SL, czyli Gullwing. Ceny wersji kolekcjonerskich (a ta z pewnością się do nich zalicza) przekraczają milion dolarów. 

Trójząb, czyli logo Maserati.

Alfa Romeo Gulietta Spider - niesamowita piękność!

Szprychowane koła...

Ciekawe logo Fiata.

Wnętrze wyścigówki z lat trzydziestych ubiegłego wieku.

Wlew paliwa też może być ciekawie umieszczony (tuż przy rurach wydechowych ziejących ogniem)

Maserati 420M58 - model w którym jeździł Sir Stirling Moss

W muzeum znajduje się też spora kolekcja motocyklów Maserati i Ducati, oraz kilka innych ciekawych kolekcjonerskich gadżetów. Zdecydowanie polecam odszukać to miejsce podczas podróży do Włoch!

Muzeum Lamborghini/Museo Lamborghini.

Podobno Lamborghini stworzył swój pierwszy samochód, ponieważ wozy Enzo Ferrari uważał za "niedoskonałe". Cóż, moim zdaniem obaj panowie wiedzieli co robili, tworząc swoje spektakularne wozy.

Jeden z najbardziej orginalnych samochodów - Lamborghini Egoista.


Projektanci felg do tych wozów powinni dostawać nagrody od stylistów.

Sesto Elemento. Czarne piękno warte ok 10 milionów zł.

Przywiązanie do kraju to coś, co podziwiam u Włochów.

Przepiękna Mura SV.

Kolejny, po Pininfarinie, słynny projektant z Italii.

Wyjątkowo do stylistyki czcionki można się przyczepić ;)
Piękne, lekko "znudzone" oczko ;) I wszędzie włókno węglowe!

Ciekawe felgi i włoskie detale.

No nie mogłem się napatrzeć! :)

Jedyny na świecie prototyp nowej Miury. Nie wszedł do produkcji seryjnej, a szkoda, bo jest równie piękny, co model sprzed lat.

Inspirowany samolotem F-22 Raptor model Lambo Reventon. 20 sztuk wyprodukowanych.

Czy ktoś spodziewał się, że te samochody mogą spalać inne paliwo?

Orkiestra.

Stado koni mechanicznych!

Wnętrze modelu Aventador.

Potężny silnik V12, również z modelu Aventador.

Krwista czerwień "popularnego" modelu Huracan i w oddali nietypowy spojler unikatowego Lamborghini Veneno (3 sztuki na świecie)


Piękny wlew paliwa.

Lampa w modelu Reventon.

Wyścigowe cudeńko.

Wnętrza rajdówek są bardzo ascetyczne.

Murcielago bez dachu.

Groźna mina Huracana.

Przypomina F1?

Pit-lane.

Jako dziecko byłem zakochany w tym modelu. Lamborghini Diablo. W 1990 roku był to najszybszy samochód świata.

Hmm... w Ferrari też montowali maskownice mikrofonów do silnika ;)

To nie jest efekt kolorystyczny na zdjęciu - tak wygląda świat zza szyby Lamborghini Egoista. Jedna wyprodukowana sztuka, samochód jednoosobowy.

Fenomenalne felgi.

Odchudzanie w modelu Sesto Elemento jest na poziomie "ultra". Samochód nie posiada lakieru.
 W takim miejscu można spędzać dłuuuugie godziny, dlatego polecam choć raz zetknąć się z tymi hipersamochodami na żywo.

Muzeum Enzo Ferrari w Modenie. Museo Modena - Ferrari.

Zgodnie z obietnicą, wrzucam dziś pierwszą paczkę zdjęć z motoryzacyjnego raju, jakim jest rejon Emilia-Romania we Włoszech. Na początek fotograficzne zapiski z muzeum poświęconego Enzo Ferrari, które znajduje się przy jego warsztacie w Modenie.

Dino GT - samochód stworzony przez Enzo Ferrari ku pamięci zmarłego syna Enzo. Osobiście model ten podobał mi się wyjątkowo!

Ładne "tyłeczki".

Jak to mówi moja dziewczyna: "silniczek". Ten silniczek jest pewnie większy od niej ;)

Mocno spracowana opona...

Ferrari F150 - model przedprodukcyjny. Potwór!

Bardziej sportowe  (?) wersje samochodów sportowych.

Jeszcze raz Dino GT. Piękny jest z każdej strony.

Nowsze modele silników Ferrari można poznać po dużej zawartości włókna węglowego.

Tego konika chciałby mieć w garażu każdy fan motoryzacji.

Enzo Ferrari zbudował też motorówkę. Ferrari Arno XI - model do bicia rekordów prędkości na wodzie.

Dużo pięknych maszyn w głównej galerii muzeum.

Dbałość o detale to standard przy produkcji samochodów Ferrari.

Co robią mikrofony w silniku?

Zanim zaczęto ścigać się w F1 powstawały takie cuda...

Te felgi należą do legendy. Ferrari F40 - model często uznawany za najdoskonalszy model sportowy w historii.

Projektant rur wydechowych w tym modelu był artystą totalnym!

Ferrari Tommasina. W środku się leżało, a nie siedziało.

Studio Pininfarina znane jest z przepięknych projektów samochodów sportowych (i nie tylko, bo projektowali np. Mitsubishi Pajero, Forda Focusa, Daewoo Nubirę).

To też klasyk.

Cudne oczęta!

Każdy wie, co to za model.

Bogate wnętrza...

Kolor podstawowy Ferrari.

Podobno Marylin Monroe uwielbiała to auto. Tak przynajmniej twierdzili swego czasu marketingowcy starający się wypromować markę na terenie USA ;)

Ferrari LaFerrari. Czy trzeba mówić coś więcej?

Tu się trochę autko zepsuło ;)

Cudna stylistyka.


Z tych rur bucha ogień!

Wracamy do klasyków. Fantastyczne zegary i piękna, drewniana kierownica!

Modena. W okolicy aż roi się od niezwykłych samochodów.

Jak tu nie kochać klasyków?

Ah, ta Testarossa!

Uroczy, prawda? Ferrari 250 GT kabriolet.

Miło by było mieć takie wyposażenie własnego garażu :)

A ten model to z kolei gwiazda filmu animowanego "Auta". Ferrari 360 Modena.

Dodaj napis

Supersportowa maszyna sprzed wielu lat (z 1967 roku konkretniej) w pełnej okazałości. Ten model ma ksywkę "spaghetti" - popatrzcie na rury wydechowe i zrozumiecie dlaczego ;)

Pożegnalne spojrzenie na F40... Kiedyś tu jeszcze wrócę! :)