Górskie spacery.

Wczoraj wrzuciłem ostatnie zdjęcie z kalendarza na 2016 rok, które było mocno zimowe, dlatego też dziś dla odmiany wrócę pamięcią do wyprawy na Czerwone Wierchy, które odbywało się w zdecydowanie cieplejszej aurze :) 
Wyjątkowo lubię to zdjęcie, gdyż dobrze oddaje wysokość oraz poziom stromizny, jaką trzeba było pokonać schodząc z gór. A do tego podoba mi się tutaj przyjemny kontrast zieleni z pomarańczową koszulką funkcyjną mojej dziewczyny.
Fotografię odrobinę przerobiłem w stosunku do pierwotnej wersji, którą możecie zobaczyć z wpisu "Czerwone Wierchy." - dodałem koloru i wyrazistości. Oceńcie zresztą sami!


Grudzień 2016 - opis zdjęcia z kalendarza.

Ostatni wpis związany z kalendarzem z 2016 roku wieńczy zdjęcie z przepięknych okolic Hermanowej (na południe od Rzeszowa). Zima sprawia, że świat wydaje się pozbawiony koloru, ale za to pomaga nauczyć się dostrzegać grę światła i cieni, pomaga dostrzec kontrast.
Uwielbiam las o każdej porze roku, także zimą, kiedy śnieg pięknie ozdabia gałęzie drzew, a przyroda wydaje się uśpiona...
Zapraszam również do obejrzenia zimowego wpisu z Beskidu - wystarczy kliknąć TUTAJ :)


Tanecznie.

Jedno z moich ulubionych zdjęć wykonanych podczas realizowanego przeze mnie wesela. Dynamika ujęcia została celowo wyprana z kolorów w procesie postprodukcji, tak, aby nadać zdjęciu jeszcze ciekawszy, artystyczny wydźwięk.


Pomarańczowe buty.

Taki trochę inny portret, wyszukany gdzieś z poznańskich warsztatów fotograficznych :) Fajnie mieć w kolekcji tak jaskrawo pomarańczowe buty, zdecydowanie pomagają wyróżnić się w tłumie ;)


Listopad 2016 - opis zdjęcia z kalendarza.

Zbliża się koniec roku, dni coraz zimniejsze - nadszedł listopad! Niestety, jesień na nie rozpieszcza, dlatego też zachęcam do rzucenia okiem na fotografię, która kipi ciepłem i kolorem! Wykonałem ją w okolicach Zaborowa, pomiędzy Czudcem a Strzyżowem. Pięknie uformowana "brama" do lasu, w otoczeniu jesiennych liści, wręcz zachęca do zapoznania się z tym, co kryje w środku... A zapewne kryje bogactwo grzybów (bo jeszcze podobno są!).

Zachęcam do eksplorowania okolic, ponieważ już kilka kilometrów od centrów miast można znaleźć ciszę i spokój, jakże potrzebną do normalnego funkcjonowania w obecnym, mocno zabieganym świecie!